środa, 23 sierpnia 2017

1. Złote myśli

Hello ;) mam taką małą wizję, żeby między wierszami (cóż na udana gra słów) wstawiać "złote myśli". Nie tylko moje, ale też zasłyszane, albo wynikające z mojej rozmowy z kimś. Co do wierszy- coś tam się czasem pisze, ale bez zbędnych ekscesów.

,,Uwielbiam filmy akcji, jak jeden koleś rozwala całą armie itd.- ale tak nie wygląda bójka. Lubię filmy wojenne, ale wojna nawet w przybliżeniu tak nie wygląda. Z relacjami między ludźmi jest tak samo.''

ps. Przyjmie się? 

niedziela, 23 lipca 2017

Wakacje

Moi drodzy stali bywalcy, których mogę zliczyć na palcach jednej ręki :D
Otóż robię przerwę na czas bliżej nieokreślony. Brak weny pogrążył mnie całkowicie w szarej rzeczywistości dnia codziennego.

Mam nadzieje, że długo to nie potrwa i wena odżyje. Gdzies kiedyś widziałam ciekawe (i prawdziwe) info na temat twórczości i inspiracji, którą czerpie się z życia. Było to porównanie do zbiornika zawierającego inspiracje, którego zawartość z czasem ubywa. Trzeba pamiętać żeby regularnie go napełniać, bo gdy wyczerpiemy jego zawartość może być nie za dobrze. Ja chyba zapomniałam o tym napełnianiu ;) A jak się napełnia taki zbiornik? Czasem wystarczy zwykła codzienność, czasem dobra książka lub ciekawy film...

Ciekawe porównanie do pasji wymyśliłam ze znajomym jakiś czas temu.
Każdy chyba orientuje się czym są horkruksy  (no.. może tylko fani Harrego Pottera ;) .. wyobraźcie sobie, że wasze pasje, talenty, hobby, umiejętności to wasze horkruksy. One są częścią was, waszej duszy, osobowości. I teraz wyobraźcie sobie, że któryś z waszych horkruksów zostaje zniszczony z jakiejkolwiek przyczyny. Czy to przez brak weny, bez której nie możecie pisać waszych ulubionych wierszy, czy to przez kontuzje nie możecie uprawiacie ulubionego sportu, albo nawet przez nagłą nietoleracje laktozy musicie wykluczyć z menu wasz ukochany nabiał...

Utrata jednego horkruksa odbijała się na duszy Voldemort'a. Tak samo jak utrata jakiejś pasji odbija się na zwykłym mugolu ;) dlatego nie chcę, żeby moje "5 minut" w poezji (które swoją drogą trwało jakieś 5 lat) nagle zostało unicestwione. Bo gdy przepadnie moja twórczość,  przepadnie też i cześć mnie. A z racji, że nie podzieliłam duszy na zbyt wiele części, utrata tej zaboli zbyt mocno.

Trzymajcie kciuki! Twórzcie wytrwale!
Będę zaglądać do was :)
Do usłyszenia.

wtorek, 18 lipca 2017

105. Charon

Kolejny wiersz z cyklu ,,Mitologia" :) Bywały lepsze, ale chyba nie jest źle.
Zapraszam do zapoznania się z innymi opartymi na mitologii greckiej
Ikar
Orion
Zeus

Charon

Przez otchłań piekieł, gdzie zapach siarki
I woń zgnilizny rozchodzi się gorzka,
Tam gdzie dryfuje samotny gondolier
Co szczęścia w życiu swym już nie spotka.

Przez rzekę czarną, co Styks się nazywa
Spowitą mrokiem jaskini ciemności
Co zmarłych swą mocą ciągle przyzywa
On wiosłem miażdży pod wodą kości.

I każdej nocy przewozi tu zmarłych,
I żal nieczysty duszom doskwiera,
Gdyż wiedzą, że pomrą nie jeden raz,
Bo wieczność nigdy tu nie umiera.

A on przewozi duszę, za duszą,
Uśmiech złowieszczy pod płaszczem ukrywa,
Dusze nieczystych nagle się kruszą,
A Styks swą mocą maski odkrywa.

Ciekawe kiedy Mojry swym okiem
Spojrzą nieufnie, lekko spod byka
Na tego co chodzi już ciężkim krokiem
Na los zwykłego mnie- śmiertelnika.
J.M.

poniedziałek, 10 lipca 2017

104. Wiem to

Wiem to
Ja zapominam o chwili 
A myśli błądzą 
Po wzgórzach 
I dolinach pustyni
Bo się zgubiły.

Ale powiedz mi że
To tylko defekt
Drobna skaza 
Lekka rysa na szkle.
J.M.


sobota, 1 lipca 2017

103. Duch

Duch

O zbłąkany i przez wiatry
wspominany Duchu,
Ty co w życiu swym nieszczęsnym
nie miałeś posłuchu,
Ty co nawet i po śmierci
szukasz ukojenia,
By oczyścić swoją duszę
czekając zbawienia.

Ty przez ciernie ten swój żywot
ciągniesz niestrudzony
I wytrwale brniesz do przodu
nie słysząc odmowy.
Ale prawdę jakąś chowasz
ostrożnie i skrycie
O tym jaką męką było
przed grobowe życie.
J.M.

piątek, 16 czerwca 2017

102. Piękno

Lekka przerwa była, ale coś się stworzyło ;) Kolejny wiersz pisany pod obraz. Trzeba było troszkę odpocząć od pisania chyba. Będę trochę rzadziej wrzucać notki.

Piękno

Beksiński
Kiedyś, kiedyś
Dawno temu …
Zanim słońce pękło.
Tu na ziemi się roztaczał
Blask i wieczne Piękno.
Z czasem jednak
Słońce zbladło,
Półmrok je ogarniał
No i Pięknu całe piękno
Zewsząd zaraz zabrał.

Począł od jej pięknych oczu,
Co widziały wszystko.
Ale w tych ułamkach sekund
Blask jej oczu prysnął.
Potem zabrał lewe ucho,
Co słuchało śpiewu,
Lecz zostawił jej to drugie
Od płaczu i gniewu.

Usta zabrał
Pozostawił kilka cienkich szwów,
Aby, gdy już się zabliźnią
Znów je zabrać mógł.
Nosek zniknął. Wraz z ustami.
Każdy pyta po co?
Nie zobaczy, nie poczuje
Gwiazd już ciemną nocą.

W Pięknu piękno się rodziło.
Wydarł je z jej łona.
Nie ma oczu, więc nie płacze,
Lecz wewnętrznie kona.
Nie ma również krzty miłości.
Wraz z sercem wyrwana.
Nie zabliźni się już nigdy
Ta wewnętrzna rana.

Kiedyś, kiedyś
Dawno temu…
Słońce się zrodziło.
A wraz z nim i na tym świecie
Wszystko co się śniło.
Światło dnia i mrok wieczora,
Uśmiech oraz płacz…

Nie ma ust. Nie ma uśmiechu.
Był ostatni raz.
J.M.

wtorek, 30 maja 2017

101.

Dziś znów coś drobnego ;) Coraz bardziej wydaje mi się, że minęła moja dobra chwila w pisaniu.. :/ 


Byłeś moim wzrokiem,
Kiedy nie widziałam.
Byłeś mi uszami,
Gdy nic nie słyszałam.
Byłeś moją wiarą,
Gdy wierzyć przestałam.
Dałeś swoje skrzydła,
Kiedy upadałam.
J.M.

czwartek, 18 maja 2017

100. Pędzel

Dziś wstawiam setny wiersz :) dobiłam do okrągłej liczby! Super i brawo ja ;D

Pędzel
Tam na czystym płótnie
Pośród zgiełku marzeń
Gdzieś przy barwnym jutrze,
Horyzoncie zdarzeń,
Leży czysty pędzel
Jak zaczarowany,
Obok świecą bielą
Rozjaśnione ściany.
Bielsze od topoli,
Tych powszechnie znanych
Z gracją i pszepychem
Zielenią odzianych.

Pędzel czarodziejski
Wszczął zataczac koła
I gdzieś cichym krzykiem
Kogoś ciągle wola!
Jakby w płótno krzyczał
Chciał ożywić dzielo..
Ale coś się stało
Mowę mu odjelo.
Tak więc już nie krzyczy,
Lecz ciągle maluje
Wciąż zatacza kręgi.
Co nim wciąż kieruje?

Mija dłuższa chwila
Pędzel opadł z sił.
Brak chwili wytchnienia.
Cóż na płótnie krył?
Podchodzisz niepewnie,
Odslaniasz woale,
Ku światłu ustawiasz,
Chłonąć ciekawstw fale...
Teraz myślisz chwile
Czemu na tym niebie
Pędzel czarodziejski
Namalował ciebie?
                                                                  J.M.

wtorek, 9 maja 2017

99. Wino

Wino

W tym półmroku patrzę w ekran, 
W ręku dzierżąc lampkę wina, 
Głowa boli- lekko stękam, 
W drugiej- Twoją rękę trzymam. 

Teraz błogość  mnie ogarnia. 
Teraz spuszczę lekko z tonu. 
Czas reakcji również zwalnia, 
Dam się ponieść chwili znowu. 

I poniesie mnie na dłoni, 
Gdy w Twe oczy znowu spojrzę. 
Chcę też dotknąć Twojej skroni, 
Lecz czy dzisiaj coś tam dojrzę? 

Wino odstaw gdzieś na stole. 
Lekki zarost znowu kłuje. 
Na nic więcej nie pozwolę! 
Kogo ja znów oszukuję. 
J.M.

 

piątek, 28 kwietnia 2017

98. Może...

Ten utwór wymaga lekkiego wprowadzenia...

Napisałam go pod muzykę, pisząc i od razu słuchając, żeby słowa wpasowały się w melodię. Więc tekst może jest lekko bezsensowny, ale w zestawieniu z muzyką [przynajmniej w mojej głowie] brzmi rewelacyjnie :D

Doklejam utwór i polecam spróbować to sobie podśpiewać ;) [ od ok. 15 sec - wcześniejszy fragmencik można nazwać przygrywką] wydaje mi się, że da się w tym wyczuć co i gdzie także... have fun !

Może...

A co jeśli dzisiaj powiem
Prawdę, której nie zna nikt?
No i każdy się dziś dowie.
Choć to może wielki wstyd?

Może dziś w końcu zobaczę uśmiech,
Co rozświetli ciemność dnia.
Może też Cię zobaczę wkrótce
Nim nastanie mgła.

A co jeśli dziś się dowiem
Prawdy, której nie zna nikt?
I co jeśli skrycie powiem,
Że to nie jest żaden wstyd?

Może też w końcu dam rade spojrzeć
W otchłań wczorajszego dnia.
Może uda się tam coś dojrzeć
I odbić się od dna.

A co jeśli dzisiaj powiem
Dzisiaj powiem
Prawdę, której nie zna nikt?
Której nikt nie zna
No i każdy się dzsiaj dowie.
Dziś się dowie
Choć to może jest wielki wstyd?

A co jeśli się dzisiaj dowiem
Dziś się dowiem
Prawdy, której nie zna nikt?
Której nikt nie zna
I co jeśli Ci skrycie powiem,
Skrycie powiem
Że to przecież żaden wstyd?

J.M.





sobota, 22 kwietnia 2017

97. Tango

Dziś coś takiego ;) próbowałam wlać w ten wiersz trochę zmysłowości, namiętności... nie wiem czy mi się choć odrobinę udało.
Zabawa wersami też nie jest byle jaka- chodzi mi o to.. wydaje mi się, że gdyby to były zbite 4strofowe zwrotki, wiersz miałby płytszą głębię... bynajmniej nie miałby jej wcale.

Tango

W takt muzyki, krok po kroku,
Z tą powagą,
Błyskiem w oku,
Mocną ręką na mej talii,
Szybkim ruchem nim ktoś zadrwi,
I z tym ciepłem w twym oddechu
Delikatnie.
Bez pośpiechu...

Żwawy obrót.
Raz,
Dwa,
Trzy...
Zamknę oczy- to się śni.
I otworzę patrząc w przód
Bez emocji- wielki trud.

Gra aktorska,
pożądanie,
Taniec zmysłów,
nieme łkanie...

Ciało z ciałem w jednym rytmie
Chłoną chwile nim ta...
Zniknie.
I niechcący łapią wzrok,
Lecz wciąż twardo idą w krok.

Teraz walka o kontrolę,
Ktoś ustąpi?- nie pozwolę!
Ludzie patrzą... nie wypada.
Ręce błądzą
- cóż za zdrada!...

Ale co to?
-Nagła cisza.
Bez muzyki- bez ukrycia.
Zmiana tępa. Ukłon lekki,
Nie wiem czemu wzbudził lęki.
Sztuczny uśmiech.
Smutek w oku
I odejście w sztywnym kroku.
Tak bez słowa? Wiem, że spojrzał
Lecz , czy smutek też tu dojrzał?
Też ostatni raz popatrzę
No i pójdę.
Gdzieś...
Na zawsze. 
J.M.

sobota, 15 kwietnia 2017

96. Dotyk miłości

Zaczynam wrzucać lekko śmieciowe wiersze ... Weno!!! gdzie jesteś :(


O smaku słodkości ze szczyptą goryczy.
Jak odgłos sumienia, które wciąż krzyczy,
Jak uśmiech od losu lub pustka we łzach,
Jak ta melodia, która wciąż trwa.
Niczym to światło, które wciąż gaśnie,
Albo ta cisza zanim się zaśnie.
Pełny tej głębi, pełny radości.
Taki jest właśnie dotyk miłości.
J.M.

środa, 5 kwietnia 2017

95. Naucz mnie..

Dziś skromnie. Jedna miniaturka.
Ale nawet te małe stworki mają duże znaczenie ;)

O zachodzie Słońca
Lub przy bladym świcie
Naucz mnie znów kochać
Tak na całe życie
J.M.



wtorek, 28 marca 2017

94. Czas

Taki troszkę zapychacz. Brak weny wciąż doskwiera... ojjj wyczuwam weltschmerz .... taki artystyczny... no a w sumie czym byłby artysta bez problemów natury egzystencjalnej? ;)

Coś starego ale jarego (chyba)

Czas

Niegdyś czas mi wciąż uciekał
Pędził wściekle gdzieś przed siebie.
Dzisiaj z każdą chwilą zwleka
Nawet gdy nie jest w potrzebie.

Kiedyś czasu było mało
Wciąż uciekał mi przez palce
Ale nie wiem co się stało..
Dzisiaj znowu ktoś ma racje.

Dzisiaj czas się mi rozmnożył
Chcąc lub nie chcąc mówię "pas",
Bo na dni się nie rozłożył,
Tylko znów rozdzielił nas.
J.M.


PS.
Oglądałam niedawno jedną z nowszych produkcji animowanych "Vaiana- Skarb oceanu" 
Wrzucam piosenkę, trochę zremixowana ale mega mi się podoba (muzyka w filmach disney'owskich [moim zdaniem] to nawet więcej niż 50% sukcesu ;) ) 


środa, 22 marca 2017

93. Wiatr

W poszukiwaniu inspiracji ... znalazłam kolejny obraz, ale nie wiem czy mogę powiedzieć, że wiersz jest jakoś inspirowany nim, bo coś nie umiałam się niczego złapać ...
ale doklejam ;)
Beksiński

Wiatr

Wiatr wciąż targa siwe włosy
I zamyka wciąż powieki.
Gdzieś tak w tle zahacza kłosy.
I tak wieje poprzez wieki.
I wywiewa swoją siłą
Piękno życia tak ulotne
I przywiewa woń tak zgniłą
Swoją mocą bezpowrotnie.

Gdzieś fruwają resztki życia
Dawno życiu już zabrane.
Chcą wolności. Nie ukrycia.
Lecz na życie są skazane.
Kość o kość się wciąż ociera,
Kurs już dawno jest obrany.
Ból żywota nie doskwiera.
Dawno został już zabrany.

W jedną całość już złączone,
Jedno życie na krawędzi.
Wspólne dusze, jedne dłonie...
Jak ofiara na uwięzi.
A on wieje. Cichym szeptem
Zwiewa łąki, pola, lasy.
W końcu każdy mu ulegnie.
I tak będzie. Po wsze czasy.
J.M.

środa, 15 marca 2017

92. Kochanek

Rene Magritte ,,Kochankowie"

Kochanek


Lubię tak sobie poleżeć
W objęciach.
Zamknąć znowu oczy.
No i sobie pomarzyć
Jak życie
Gdzieś tam się toczy.
Jak mogłoby być miło
Ukryć tę chwilę
W wieczności.
W realiach, a nie w marzeniach
Chcę poczuć
Tę chwilę czułości.

Granica prawdy, a fałszu
Rozdziera mój umysł
Na części.
Ale gdy mnie dotykasz...
W umyśle
Wszystko się kręci.
Chcę Ci powiedzieć prawdę.
Decyzja
Ciągle gdzieś zwleka.
Czas też mnie nie lubi.
Za szybko.
Wciąż mi ucieka.

Lecz nagle otwieram oczy
I widzę.
Twe nikłe spojrzenie.
I usta cicho szepczące
Te słówka,
Imion zdrobnienie.
I dotyk Twojej dłoni
Złożony
Na mym poliku...
Lecz zniknie ta chwila na zawsze,
A marzę wciąż o niej.
Bez liku.
J.M.

niedziela, 5 marca 2017

91. Topielec

Zacny wiersz o jakże pozytywnym tytule i treści :) .. taa.... raczej nie ;)

Topielec

Pod grubą taflą szklanego jeziora,
Odbicie lustrzane rozchodzi się w fali,
A tam w głębinach ktoś imię me woła.
I krzyczy, że kona w tej czarnej otchłani.

I krzyczy, zawodzi tym głosem stłumionym,
Otarty o krańce swojego żywota.
Tym wzrokiem przez głębię już dawno przyćmionym
Z ostatkiem nadziei- niczym ze złota.

I patrzy w me oczy zmęczone od łkania
Za niewiadomą ciągle nieznaną,
Która została na prędko zabrana...
A oczy niewinnie wciąż za nią łkają.

I łkają wciąż we dnie. I łkają wciąż w nocy.
Pełne nadziei straconej przed czasem,
Oczekujące szczerej pomocy,
A nie ukrytej gdzieś za obrazem.

Pod grubą taflą szklanego jeziora,
Odbicie lustrzane rozchodzi się w fali,
Tam pływa topielec, który ów skonał
Lecz wiara jego wciąż jest ze stali.

J.M.

niedziela, 26 lutego 2017

90. Ta melodia gra we mnie...

Coś udało mi się wyskrobać... na oglądałam się za dużo filmów ostatnio i próbowałam coś z tego wycisnąć ale oj no nie wiem ....

Daj mi swój uśmiech złożony z tych nut,
które wciąż grały na drodze do szczęścia.
Bym w chwili wytchnienia poczuć go mógł.
Nawet w tej chwili wiecznego odejścia.

Twe oczy nie kłamią. mówią mi wszystko,
a los ci dopomógł w spełnieniu marzenia,
wyparciu momentów gdy byliśmy blisko
oraz na nowo tu zaistnienia.

O mnie się nie martw. Gram nową melodie,
nową prowadzę grę światło cienia.
Znowu popełnię muzycznie tu zbrodnie,
lecz w moim życiu nic się nie zmienia.

Zbłąkany jak palec snuty w ciemności
i wale wciąż pięścią po tych klawiszach,
które dotknięte nutą bliskości...
lecz teraz zapadła ponętna cisza.

I cicho jak myszka snuje się w cieniu,
bo nie chce obudzić ukrytych gdzieś marzeń,
które utknęły tam w zapomnieniu
i powstrzymały niewinny ciąg zdarzeń.
J.M.


czwartek, 16 lutego 2017

Załamka

Dawno nic nie napisałam.... jest mi z tym niesłychanie źle :'( mam nadzieję, że wena wróci w końcu i to już na stałe... ostatnimi czasy często brak mi natchnienia co jest dość frustrujące :/

Bez odbioru do odwołania!!

PS. Ale na wasze blogi będę zaglądać ;)

PS2. Znając życie, teraz jak napisałam tego posta to wena odezwie się za 2 dni .... (fajnie by było)

piątek, 3 lutego 2017

89. Lekarstwo na życie

Chwilowy powrót weny (witamy, witamy). Nie wiem jak zatytułować ten wiersz, a czuje, że tytuł jest mu bardzo potrzebny :o jakiś sugestie? :P

(dzięki za pomysły! ;) ) 

Lekarstwo na życie

Dla tych co żywot swój haniebny
Ciągną jak bydło gdzieś w oborze
I ciągle krzyczą w głos swe błędy
"Dlaczego tak robisz dobry Boże!?".

Temu co w nicość się pogrążył
Krocząc jak ślepiec gdzieś w otchłani
Za złotym Graalem ciągle dążył
Lecz teraz szepcze "tak jest, Pani".

I tym pokornym co świętości
Dawno oddali swe żywota,
Gdy śmierć zabierze też ich kości
Na życie przyjdzie im ochota.

Dla tych co wierni swojej racji
Nie widzą świata poza sobą.
Brak im jedności, tolerancji,
Myślą pieniędzmi, a nie głową.

Dla tych co mocą swego ducha
Krążą jak sokół nad ofiarą,
Gdy z oczodołów para bucha
I gdzieś w oddali marsza grają.

Tym co poddali się już dawno
Nękani jarzmem swych oprawców,
I teraz brzemię z serc im spadło
Zostali przyjęci w poczet dawców.

Tym co od strachu ciągle bledną,
I tym co uśmiech ciągle gości.
Tym co wciąż błądzą drogą krętą,
Tym co są w smutku lub radości.

Dla mitomanów, choleryków,
I tym co wierni są w rygorze,
Dla homofobów, hipokrytów...
Nic im niestety nie pomoże.

No i dla Ciebie. Przyjacielu
Co czas marnujesz na myślenie
Możesz być dumny. Jest was wielu.
Wielu. A ilu jest w potrzebie?
J.M.


Lekka inspiracja zaczerpnięta stąd:


piątek, 20 stycznia 2017

88. Filemon i Baucis

Próbuję ostatnio czerpać inspirację z mitologii, tak powstał niedawno m.in. wiersz o Orionie ;)
Ale Orion akurat jest raczej znaną postacią w mitologii. Ten wiersz natomiast jest o drobnym, nieznanym raczej wątku.
Otóż mit, którym się kierowałam opowiada o wizycie Zeusa i Hermesa na ziemi pod postacią ludzi. Szukali oni schronienia w jednym z miast, lecz wszystkie domostwa zamykały przed nimi drzwi. Na skraju miasta mieszkało dwoje ubogich, starszych ludzi- Filemon i Baucis. Ugościli przybyszy czym mieli. Zeus zatopił tamto miasto tworząc jezioro, mieszkańców zamienił w żaby, a gościnnych staruszków nagrodził pięknym domostwem na skraju jeziora. Gdy nadszedł ich czas zmarli razem (czego sobie sami życzyli) i zamienili się w dwa drzewa splecione w całość.
Tak w skrócie ;) 

Filemon i Baucis

Gdzieś tam na skraju wielkiego jeziora,
Gdzie rechot żab rozchodzi się echem,
Nie każdy żywot szczęśliwy wieść zdoła,
Tam żyje się wolno, lub z wiecznym pośpiechem.

Przy tafli jeziora konary złączone,
Potężnych dębów złączone w podzięce.
Pod ziemią zaś w jedność korzenie splecione
Trzymają się mocno, jak para za ręce.

Głębiny jeziora skrywają sekrety,
A dęby symbolem są ludzkiej dobroci.
Może to wady? A może zalety?
Żyć w ciągłym strachu czy szczerej radości?

Na dnie w tej otchłani ruiny są miasta,
Co obraziło nie jedno oblicze
I rozgniewało bogów rzecz jasna.
A ilu tych bogów? Nawet nie liczę.

Mieszkańcy na wieczność w żaby zaklęci
Po wieki trwać będą swojego żywota,
Z życia ludzkiego na zawsze wyklęci
Na życie opuszcza ich wszelka ochota.

Dęby natomiast są parą kochanków,
Co dobrem rozkwitła nawet po śmierci,
Za życia parą uprzejmych wybranków,
Którą zastała także po śmierci.
J.M.