wtorek, 22 listopada 2016

82. W tej umieralni chorych nędzarzy

Wena uciekła szybciej niż się pojawiła... ale chyba jest w miarę ok?

W tej umieralni chorych nędzarzy


W tej umieralni chorych nędzarzy
Gdzie berło dzierży szalone ubóstwo,
Nie jedno życie na szali się waży.
Nie jedno życie się waży... na próżno.

W tej umieralni brak głosu sumienia,
Brak zrozumienia dla ludzkiej agonii,
Brak wiary w poprawność ludzkiego istnienia,
Bo wierzyć w to dzisiaj już nie przystoi.

W tej umieralni większość skonała ,
Stając się ludem wiernych nędzników.
Moralność ludzka dawno sprzedana,
Za kilka drobnych i marnych srebrników. 
J.M.

piątek, 18 listopada 2016

81.

Jeden z tych wierszy, których w ogóle nie umiem pojąć ... a to chyba trochę dziwne, żeby nie wiedzieć o co chodziło samemu sobie? Może ktoś wie?

Gdy świt zalśni znów i wbije
Promienie słońca przez okno,
I nawet gdy kwiat prze to zgnije,
Bo w ziemi ma wciąż zbyt mokro.
Gdy zmrozi chłód resztki ognia,
I gdy zmrozi resztki twej duszy,
I szybko ktoś za tym pogna.
Szukanie blasku wciąż kusi.
Gdy wyschnie spojrzenie zamknięte
I ciało zamieni się w proch,
Gdy zbudzisz upiory zaklęte ,
Że staną przed Tobą w rząd.
Gdy uśpisz uśpionych inaczej,
Co życia nie pogodzili
I ślady mają bliźniacze,
Bo w życiu się pomylili.
Ci sami co z Tobą wraz kroczą,
Ci sami co wierzą w niewiarę.
Zamknięci upiorną nocą
Kroczą za Tobą niedbale.
I kroczą we dnie i nocy,
O zmierzchu i o poranku
Choć pozbawieni są mocy
To idą wciąż bez ustanku.
I idą tak wprost przed siebie,
Bo idziesz przed nimi wciąż Ty.
Naiwni. Szaleją wciąż w gniewie.
Bo czują, obudzisz w nich sny.
J.M.

PS. Oooo widzę, że blogger się rozwija... dodali możliwość dodawania emotek i innych pierdułek 😮 szał 

czwartek, 10 listopada 2016

80. In hoc signo vinces

Ostatnio zainspirowała mnie idea pisania wierszy pod obraz zaobserwowana na innym blogu.
Tworzenie sztuki na podstawie sztuki? Chyba coś koło tego. (2 dni przeglądałam google grafika w poszukiwaniu czegoś co idealnie nada się na pierwszą próbę ... w sumie drugą.. pierwsza jest TU)

Nie jest to interpretacja. Nie jest to opis tego co widać na obrazie.
Jest to opis tego jak ja widzę obraz (a to czasem kolosalna różnica) i co odczuwam patrząc na niego (jeśli wgl można tak to określić...)

Takie trochę utrudnienie życia, bo rodzi się pytanie " co miał na myśli autor wiersza napisanego na podstawie obrazu, którego nie wiadomo co autor miał na myśli?" (zbyt ogólnikowo ale chodzi o tą zawiłość... w końcu obraz też czasem trzeba interpretować).


,,In hoc signo vinces''

Pod tym znakiem zwyciężały już nie jedne armie,
Chcąc wyleczyć się z ubytku nieprzespanych dni.
A ja siedzę wciąż w ukryciu, z zapytaniem "zna mnie?"
W głębi czując ten ubytek, co się we mnie tli.

Nie spoglądam nigdy w górę. Boję się ryzyka,
Że zobaczę czarną otchłań ozdobioną łzami.
Cisza przejdzie tu tak głośno, aż zegar zatyka
I obrzuci mnie i Ciebie złudnymi myślami.

Ktoś tam w kącie nie przetrzymał cienkiej linii życia
Chcąc się wyrwać z zakamarków tej dziwnej agonii.
Pełen żalu, chęci ulgi i wyjścia z ukrycia
Wie, że mówić tu otwarcie o tym nie przystoi.

Ściany rosną tworząc mur. Mur o wielu ścianach.
Chronią nas przed złem stłumionym, kojąc wszelki ból.
Choć na zewnątrz nie ma wcale, w środku wielka rana,
Chcę odwrócić zgodny szereg. Zagrać jedną z ról.

Ale śpij spokojnie skarbie. Nie bój się niczego.
Ja ochronię Cię przed wszystkim. Ukoję Twój żal.
Chcę dla Ciebie jak najlepiej, wszystkiego dobrego,
A te złe uczucia wszystkie przegonimy w dal.
J.M. 

Zdzisław Beksiński

poniedziałek, 7 listopada 2016

79. Bez zmysłów

Napisałam to jakiś czas temu na wykładzie (dość nudnym generalnie) i miało wyjść coś innego, ale po paru wersach moja wena pognała w trochę innym kierunku ;p

Bez zmysłów

Co ja tutaj robię? Chcę stąd zaraz iść!
Uciec z tego miejsca. Jak najdalej być.
Zamknąć stary rozdział i otworzyć nowy.
Te rozterki przyprawiają wciąż o zawrót głowy.

Bez mej zgody me powieki wciąż się zamykają.
Odnoszę wrażenie, że swój rozum mają.
Bo choć ciągle, notorycznie przysłaniają wzrok
Przez co widzę dosyć często przenikliwy mrok,
Czasem dobrze jest pożegnać się ze swoim widzeniem,
Aby potem spojrzeć na coś ze świeżym spojrzeniem.

Co gdy słyszę wciąż te straszne i okropne rzeczy?
Tą codzienność co wciąż płacze i piskliwie skrzeczy.
Chciałabym choć na chwilę wyłączyć swój słuch.
Lecz czy człowiek by to zrobił, gdyby tylko mógł?
Odciąć się od świadomości ciągłego jestestwa,
Krok być ciągle przed odwagą decyzji podjęcia.

Czuję zapach nieprzyjemny. Coś gdzieś brzydko śmierci.
Notorycznie, nieprzerwanie nos od tego swędzi.
Z chęcią zatkam sobie nos. Trochę normalności.
Pozbyć się raz na zawsze uczucia tych mdłości.

Ale dobrze tak nie widzieć, słyszeć albo czuć?
Moje chęci- nie to samo, bo czy chcieć to móc?
Dobrze mieć wciąż tę świadomość nieszczelności świata,
Która się nie zmieni jeszcze przez najbliższe lata. 
J.M.