niedziela, 30 października 2016

78. Piosenka od nieznajomego

Macie tak czasem, że jakaś piosenka przypomina wam jakieś wydarzenie albo jakąś osobę? Fajna sprawa, o ile są to pozytywne wspomnienia... najgorzej jak wasza ulubiona piosenka odchodzi na bok, bo przypomina coś o czym najlepiej by się chciało zapomnieć.. no cóż bywa i tak. Ten wiersz jest własnie o tym 

,,Piosenka od nieznajomego''

Słucham piosenkę. Znam ją od Ciebie.
Słucham jej ciągle. W zadumie czy gniewie.

Słucham gdy płacze niebo nad nami,
Słucham gdy mam Cię znów przed oczami,

Słucham gdy uśmiech na twarzy zagości,
Słucham ją w smutku lecz i w radości.

Słucham gdy nawet nie myślę o Tobie,
Słucham gdy myślę...  Czemu tak robię?

Słucham w momentach tych zapomnienia.
Słucham gdy pragnę, lub od niechcenia.

Słucham jej głośno, czasem też skrycie,
Słucham codziennie, uwielbiam nad życie!

Słucham w zadumie, gdy zamknę znów oczy,
Słucham wciąż w koło. Tak dzień się znów toczy.

Słucham też przed snem i potem się dziwie,
Że mam Cię znów we śnie choćby przez chwilę.

I rano żałuję, że to tylko sny,
Bo znów jestem JA, a byliśmy MY.
J.M.

wtorek, 18 października 2016

77. Niewinność chwili

Przeziębienie daje w kość. Szalony weekend, a zeszły jeszcze bardziej... no ale niestety trzeba kiedyś wrócić do szarej rzeczywistości...

No i wierszyk, z przed tygodnia z hakiem, więc dość świeży.

Tak mi ktoś kiedyś powiedział, że podziwia ludzi, którzy potrafią tworzyć m.in. poezję, bo jest to (cytując)  metafizyczna potrzeba wyrażania siebie (koniec cytatu), a sama idea zlepienia kilku słów w sensownie brzmiącą kompozycje jest nie lada wyzwaniem. W sumie racja.
Ostatnio zastanawiałam się nad tym wyrażaniem siebie. Czasem jednak łatwiej jest ukryć coś pod z pozoru niewinną metaforą w wierszu, niż powiedzieć głośno i otwarcie co nam leży na wątrobie. Utrudnianie sobie życia to chyba moja specjalność.

Niewinność chwili 

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
Motto zapamiętam do krańców mych dni.
Widzę wszystko w każdej chwili, gdy zamknę powieki,
Przez co nie wiem, czy to jawa, czy może się śni?
W każdej chwili, gdy rozmawiam z Tobą w cztery oczy
Liczę na to, że zakończy się to tak jak zawsze.
Myślę sobie wciąż tak samo "niech się tak potoczy".
Kto w tym wszystkim będzie miał zasłużoną racje?
Też to czujesz, bo zaciągasz w kąt gdzie nikt nie patrzy.
I całujesz mnie namiętnie bez żadnego słowa.
I uśmiechem swym cudownym co chwile mnie raczysz.
Nie wiem jak ja długo jeszcze z tym wszystkim podołam.
To ukrycie w niewinności, przed niechcianych wzrokiem.
Już to kiedyś ktoś wspominał. Ucieczka w maliny.*
To ucieczka przed uczuciem z nadchodzącym mrokiem.
Ale tylko z własnej woli. Bez niczyjej winy.
Komu szkodzi dziś spróbować czegoś niewinnego?
Lecz spokojnie. Po cichutku. Nikt nie musi wiedzieć.
Ja wiem przecież doskonale, nie robie nic złego.
Wiem też dobrze, znowu zaczniesz w myślach moich siedzieć.
Przytul czule ten ostatni i niewinny raz.
Wargi złóż na wargach w pocałunek czuły.
Popatrz w oczy. Dłońmi chwyć delikatnie twarz
Niech twój dotyk, ten ostatni przegoni złe chmury.
J.M.
*nawiązanie do wiersza Bolesława Leśmiana ,,W malinowym chruśniaku"

niedziela, 9 października 2016

76. Oda do Alkoholu

Jest oda do radości, miłości, zdrowia, starości... a czemuż by nie do alkoholu? ;)
Dziś coś na wesoło... taka malutka odmiana ;]

Oda do Alkoholu 


Szlachetny Trunku
Wszelkiego gatunku!
Każdy Cię trawi,
Gdy się zabawi.
Bo tworzysz twarze,
Piękne wizaże,
Także wiek młody
I wdzięk urody,
Mistrzów parkietu,
I alfabetu
Co nie są zerem,
Lecz z charakterem.
Robisz kozaków
Wśród polnych kwiatów.
Lecz w nadmiar złego,
Nawet dobrego,
Gdy przeholuje
Ktoś się "zatruje",
I nie ma siły.
To znak nie miły.
Bo dobre mienie,
W oczach iskrzenie,
Tysiące razy
Uśmiech na twarzy.
Dobre są ale...
Gdy krzyczą "nalej!"
Nikt nie ma siły...
To znak nie miły.
Szlachetny Trunku
Wszelkiego gatunku!
Czy ktoś to powie,
Jeśli się dowie
Jakoż smakujesz,
Gdy się zepsujesz?
Czy to możliwe?
Chociaż na chwile?
Klejnocie błogi!
Celu mej drogi!
Oddany Tobie!
Zachowam w sobie.
J.M.

poniedziałek, 3 października 2016

75.Maska

Gdzieś kiedyś widziałam taki tekst:

"Jeżeli w swoim życiu poznałeś kogoś, kto sprawił, że choć przez chwilę byłeś szczęśliwy, a potem z różnych powodów odszedł, to było to warte nawet tej jednej chwili" 


Szczerze... większej gówno prawdy nie słyszałam w życiu....
Taka dygresja 

"Maska"
Zakładam maskę przed niechcianych wzrokiem
Widać tylko oczy. Idę cichym krokiem.
Słonce ostro świeci ciągle mi je mruży.
Też powinnam zakryć je. To zwierciadło duszy.
Twarz usilnie i bez skutku w masce tej zamykam
Ma to minus, jak kaleka co rusz sie potykam.
Dzisiaj zmienię trochę wygląd. Uśmiech groteskowy?
Albo zwykłą minę przywdziać. To jest wyraz nowy.
Może już ją ściągnę z twarzy? albo nie! to boli...
Z nią jest łatwiej. Nie wypadnę nigdy ze swej roli.
Mam na zmianę kilka masek. Może dać ci jedna?
Przy nich każdy krok swój zwolni. Przy nich twarze bledną.
Choć wyglądam dość normalnie. Pełna wdzięku, blasku,
żeby wszyscy to ujrzeli. Nie szukam poklasku.
W masce czuje sie swobodnie. Bez niej- wrak człowieka.
A na wrak (nawet ten ludzki) nigdy nikt nie czeka.
Uśmiech przywdziać? czy powagę? co dzisiaj jest w modzie?
Oczy zakryć muszę chyba. Wieczne w nich powodzie.
Niechaj patrzą na mnie ci, ci bez zrozumienia
Dzięki którym noszę maskę, trochę od niechcenia.
Niechaj myślą ze jest dobrze. Było, jest i będzie.
Niech się patrzą pustym wzrokiem, tutaj.. w sumie wszędzie.
Złuda że jest po ich myśli zniknęła w nicości
Tworząc nowe maski dla mnie w olbrzymiej ilości.
J.M.

,,Zakładam maskę, przed niechcianym wzrokiem, twarz chronię swą
I czekam cały dzień na czas, gdy ją mogę zdjąć
Lecz muszę nosić ją codziennie parę godzin
By kiedyś móc powiedzieć, że w niej nie chcę dalej chodzić''