środa, 18 października 2017

109. Plama

Dziś wiersz inspirowany życiem.


Że tak powiem.

Plama

(Ona)
Ja przepraszam. Proszę Pana.
Za tę plamę na mundurze.
Wiem. W ogóle nie wypada
Bujać myślą, gdzieś tam w chmurze.

Znów uciekłam gdzieś do marzeń
Z dala od rzeczywistości.
Biję wciąż w horyzont zdarzeń
Łamiąc przy tym kilka kości.

Pan wybaczy. To mnie wzywa.
Czasem lepiej jest pomarzyć.
Ale czy to moja wina?
Tak się mogło przecież zdarzyć.

(On)
Mówi Pani, że ta plama
Na mundurze dzisiaj gości.
Ja przepraszam. Nie chcę kłamać,
Dziś się na honorze mości.

Więc niech Pani nic nie mówi
I już nie wyciera skazy,
Każdą plamę trzeba lubić.
Nie powtórzy się dwa razy.

(Ona)
Mundur chce Pan z dumą nosić?
Z taką plama tu na piersi?
Dobrze. Się nie będę prosić.
Czy są jakieś lepsze wieści?

(On)
Wiem, że krzyczy wizerunek
I o pomstę ciągle prosi.
Złożę niemy pocałunek,
A to z dumą będę nosił. 
J.M.

wtorek, 10 października 2017

108.

Mam ostatnio jakiś mętlik w głowie. Mały dołek emocjonalny czy coś .. nie wiem.

Taka mini miniaturka napisane kilka sekund temu.





Zagłębiam się w ruiny wspomnień.
Leniwie się sypią. Nie wierze.
Już po mnie.
J.M.












sobota, 23 września 2017

107.


Nie umiem czytać między wersami.
Zabawne.
W końcu jestem poetą.
Lecz chwile ukryte pod powiekami
ze słowa no słowo
z lekkością wciąż bledną.
I umykają jak odgłos komara
co dziko wysysa krew swej ofiary.
Myślisz, że obok,
lecz słyszysz gdzieś z dala
te dźwięki triumfu
stłumione od chwały.
Mówiłam.
Nie umiem odczytać Twych myśli.
Nie umiem nawet odczytać Twych słów.
Lecz ja na prawdę bardzo się staram.
Ty też się wciąż starasz?
Więc proszę Cię. Mów!
Kiedyś zrozumiem język Twych oczu.
Tych bez wyrazu zamglonych przez życie,
co głucho szepczą ciągle bez głosu
Chcą mówić coś głośno,
lecz szepczą wciąż skrycie.
J.M